Harfa bardzo romantyczna i “Niedokończona” bardzo skończona

Harfa zabrzmiała romantycznie pod palcami Małgorzaty Zalewskiej. To specjalnie dla niej powstał Concerto Romantico na harfę i orkiestrę. Utwór ten skomponował mąż dzisiejszej solistki, kanadyjski muzyk, trębacz i kompozytor, Gary Guthman. To kompozycja bardzo świeża, swą premierę miała w lutym 2018 roku w Filharmonii Zabrzańskiej. 

W sali koncertowej wyjątkowego architektonicznie obiektu CKK Jordanki zabrzmiały dziś trzy utwory. Oprócz wspomnianego koncertu na harfę i orkiestrę, usłyszeliśmy uwerturę do opery Paria Stanisława Moniuszki oraz VIII Symfonię h-moll Niedokończoną Franza Schuberta. Poza solistką, na scenie Toruńska Orkiestra Symfoniczna, a za pulpitem dyrygenckim Radosław Droń. 

Centrum Kulturalno-Kongresowe Jordanki to nowa siedziba toruńskich symfoników. Zespół koncertuje tu od grudnia 2015 roku. To miejsce bardzo nowoczesne, o dziwacznej, bo nie tradycyjnej, formie architektonicznej. Wewnątrz betonowych brył o nieregularnych kształtach mieści się Sala Koncertowa (1012 m2 dla 882 widzów) oraz Sala Kameralna (315m2 dla 287 widzów). Obiekt ten, choć dyskusyjnej urody, w 2010 roku, na Światowym Festiwalu Architektury w Barcelonie, został uznany za najlepszy projekt kulturalny przyszłości. Jego twórcą jest hiszpański architekt Fernando Menis. 

Żeby nie przestało być romantycznie, na początek o Concerto Romantico i o solistce Małgorzacie Zalewskiej. Jest ona jedną z niewielu harfistek koncertujących na kilku rodzajach harf. Na koncertach symfonicznych widzimy najczęściej harfę klasyczną, zwykle ustawioną gdzieś z tyłu. Tym razem grała pierwsze skrzypce. Mogłam się dobrze przyjrzeć grze na tym instrumencie, ustawiono go bowiem w centralnym miejscu sceny. Małgorzata Zalewska koncertuje też na harfie współczesnej celtyckiej, harfie elektrycznej, czy na barokowej arpa doppia (doppia dlatego, że ma dwa równoległe rzędy strun). Concerto Romantico to nie pierwszy utwór, jaki powstał specjalnie dla tej harfistki. W 2007 roku, także mąż-kompozytor skomponował z myślą o niej suitę koncertową Master&Margarita na harfę i orkiestrę symfoniczną. 

Concerto Romantico to kompozycja trzyczęściowa, gdzie pierwsza część jest najmniej romantyczna. Dominuje w niej synkopowany rytm jazzowy w wykonaniu orkiestry. Harfa mu jedynie odpowiada. Już miałam się poczuć zawiedziona, ponieważ w pierwszej części harfy było niewiele, wydawała mi się nawet zagłuszana przez potęgę orkiestrowego brzmienia, ale im dalej, tym harfa nabierała rozpędu. Druga część to już popis harfistki. Orkiestra jest delikatna, tylko w tle. Część trzecia to znów bogactwo dźwięków harfy, którym początkowo towarzyszą tylko smyczki i ich pizzicato (technika, w której muzyk szarpie struny instrumentu smyczkowego palcem). Potem dołącza reszta orkiestry, ale harfa do końca nie ustępuje pola. 

Rozpoczynająca dzisiejszy koncert uwertura do opery Paria wydaje się jak najbardziej na miejscu w Roku Stanisława Moniuszki. Tak, rok 2019 jest rokiem kompozytora, dyrygenta, pedagoga i wielkiego patrioty, który dokładnie dwa wieku temu przyszedł na świat. Uwertura do opery Paria jest uznawana za najlepsze dzieło orkiestrowe Moniuszki. Bohaterem dzieła jest hinduski parias Idamor, który dokonuje walecznych czynów na chwałę swej ojczyzny. Otrzymuje za to rękę Neali, córki arcykapłana, czyli z całkiem innej kasty. Prawda jednak wychodzi na jaw. Kiedy się wydaje, że Idamor jest pariasem, ginie z ręki ojca ukochanej. Dramat hinduskiego biedaka wywarł wielkie wrażenie na Stanisławie Moniuszce. Najpierw poprosił on o napisanie libretta opowiadającego o dzielnym pariasie, potem sam zabrał się do pisania muzyki. Uwertura do opery Paria jest bardzo efektowna – liryczna i dramatyczna zarazem. Robi wrażenie. 

  

Dlaczego VIII Symfonia h-moll Franza Schuberta (1797-1828) jest nazywana Niedokończoną? Długo by opowiadać. Przede wszystkim jest sporo zamieszania z numeracją symfonii tego kompozytora. Schubert, który żył bardzo krótko, napisał dziewięć symfonii. Trzech ostatnich nigdy nie usłyszał w wykonaniu orkiestry. Pierwsze sześć jego symfonii ma numery zgodne z kolejnością ukazywania się, trzy ostatnie dostały numerację zgodną z kolejnością ich odkrywania. I tak, dziewiąta tak naprawdę była ósmą, a siódma – szóstą. Chronologicznie trzy ostatnie symfonie Schuberta powstawały w sposób następujący: Niedokończona, znana dziś jako Ósma, powstała w 1822 r., zaginiona Gasteiner Sinfonie – w 1826, VII Symfonia c-dur, zwana Wielką (w odróżnieniu od VI Symfonii c-dur, zwanej Małą) – w 1828 r., roku śmierci kompozytora. 

Niedokończoną odnaleziono przypadkiem, wiele lat po śmierci Franza Schuberta. Dzieło, które do dziś zachwyca i jest żelaznym punktem repertuarowym każdej szanującej się orkiestry symfonicznej, 42 lata leżało w archiwum Towarzystwa Muzycznego w Grazu. Symfonia ta doczekała się premiery dopiero 17 grudnia 1864 roku, w wykonaniu symfoników wiedeńskich. 

To naprawdę piękny utwór. Zaczynają go unisono, czyli zgodnie, wiolonczele i kontrabasy, potem wchodzi pierwszy temat grany przez obój i klarnet. Niskim smyczkom odpowiadają skrzypce. Kiedy tak sobie instrumenty smyczkowe dialogują,  pojawia się drugi temat – subtelny i liryczny z wyraźnym brzmieniem klarnetu. Jak czytam w Przewodniku koncertowym, liryczną melodię graną przez klarnet Schubert miał zaczerpnąć z dawnej wiedeńskiej piosenki. 

Utwór ten składa się z dwóch tylko części, co jak na symfonię wydaje się nietypowe. Temu też symfonia zawdzięcza swą nazwę. Nie dajmy się jednak zwieść, Niedokończona nie jest wcale niedokończona. Prawdą jest, że Schubert zostawił szkic kolejnej części, jakby chciał kontynuować pracę nad tym dziełem, ale i bez tego VIII Symfonii h-moll niczego nie brakuje. Legenda głosi, że kiedy Brahms razu pewnego zabierał się jako dyrygent do prób z wiedeńską orkiestrą, miał powiedzieć: “Teraz moi panowie, zagramy Schuberta Skończoną w h-moll”. Muzycy odważyli się sprostować słowa Mistrza, myśleli, że się pomylił. Wiedział jednak Brahms co mówi. “Niedokończoną?” – powiedział. “Jeżeli wszystkie dzieła byłyby tak skończone jak to, wierzcie mi, żylibyśmy w prawdziwym raju muzycznym”. Dla Brahmsa Niedokończona była jak najbardziej skończona.

_____________________________________________________________

zdjęcia z koncertu: Adrian Glanowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *