Mahler i jego najdłuższa symfonia

Najdłuższą symfonią Gustava Mahlera jest Trzecia. III Symfonię d-moll usłyszałam 1 lutego 2019 r. w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy. Jej wykonanie zajmuje zwykle około 90 minut, ale np. głośne wykonanie nowojorskich filharmoników pod dyrekcją Leona Bernsteina trwało już 104 minuty. To naprawdę dzieło wyjątkowe. Dzieło z potężną obsadą wykonawców (olbrzymi skład orkiestry, solistka i dwa chóry), które w salach koncertowych nie zdarza się często. 

Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Pomorskiej, pod dyrekcją maestro Kaia Baumanna, na Trzecią Gustava Mahlera poświęciła dobre półtorej godziny. Obok orkiestry na scenie pojawiła się solistka – śpiewająca altem Ewa Marciniec oraz żeński chór Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego i dziecięcy – Mała Formacja Chóralna.

Trzecia Symfonia Mahlera ma niespotykaną, bo niesymetryczną konstrukcję. Składa się z sześciu części, z czego pierwsza jest wyjątkowo długa. Ponad czterdziestominutowa pierwsza część to najdłuższe allegro w historii muzyki. Podobno sam Mahler, zabierając się do niej, powiedział: „Moja symfonia będzie czymś, o czym świat jeszcze nie słyszał”. Istotnie, jest ona do innych niepodobna. Nietypowa nie tylko dlatego, że wyjątkowo skonstruowana i wyjątkowo długa, także dlatego, że naprawdę sporo w niej marszowej muzyki. Marsze brzmią tu bardzo wojskowo. Sporo do zrobienia mają więc trąbki. Ich brzmienie jest tu wspaniałe.

To w zasadzie filozoficzno-muzyczny wykład o stworzeniu świata. Pierwsza część jest o przyrodzie, o tym jak ożywa. I o tym jak budzi się do życia bożek Pan. Symfonia ta jest nawet nazywana “przyrodniczą”. Żeby oddać ducha przyrody, Mahler prezentuje nam w tym dziele wyjątkowo dużo solowych partii instrumentów, takich jak:  obój, skrzypce, puzon, trąbki, róg, czy klarnet. Mają one odzwierciedlać bogactwo natury właśnie. Bardzo efektowny to zabieg, bardzo mi się podobał. 

Choć w symfonii tej Mahler oddaje cześć Stwórcy, nie waha się przywołać tekstu z „Tako rzecze Zaratustra” Nietzschego. A przecież według Nietzschego Bóg umarł. W finale kompozytor przywołuje jednak Boga. U niego Bóg żyje. Choć Mahler nie przytacza w swej kompozycji jego imienia, ostatnia część jest wołaniem do niego. Trudna to symfonia. To nie tylko symfonia, to także traktat filozoficzny. Posiłkowałam się więc różnymi opracowaniami, żeby lepiej ją zrozumieć. Wyjątkowo zgodni są interpretatorzy, że dla Mahlera Bóg to najwyższy byt i pełnia, do której wszystko podąża. Takie jest przesłanie III Symfonii

Dlaczego, jak wspomniałam na początku, głośne było wykonanie nowojorskich filharmoników? Może dlatego, że Leonard Bernstein pierwszy wykonał wszystkie symfonie Mahlera. Tym samym odczarował je. Wcześniej wybrzydzano okrutnie na tego kompozytora. Nie był zbyt często grany, zarzucano mu bowiem, że nie jest wystarczająco dobry. Że ma warsztat, ale brakuje mu iskry Bożej. III Symfonia na swoją prapremierę musiała czekać kilka lat. Dziś też nie jest często grana, ponieważ jest bardzo wymagająca, a przede wszystkim bardzo długa. Naprawdę jest długa.

Gustav Mahler (1860-1911) pochodził z biednej austriackiej rodziny żydowskiego magazyniera. Jako chłopiec uczył się gry na harmonii w garnizonie wojskowym. Może stąd obecne w jego symfoniach echa muzyki wojskowej? Także te efektowne marsze na trąbkę z omawianej tu symfonii. Jego nauczycielem w wiedeńskim konserwatorium był Anton Bruckner. Przyjaźnili się. Gdy pierwsze próby komponowania przez Mahlera nie okazały się sukcesem, postanowił poświęcić się dyrygenturze. Nawet nieźle mu szło, miał wielu uczniów, zapraszano go do największych sal koncertowych. Na szczęście wrócił do komponowania. Na szczęście, bo to jeden z największych kompozytorów w dziejach. 

Gustav Mahler jest autorem dziesięciu symfonii, z czego dziesiąta pozostała niedokończona. Choć komponował też m.in. pieśni, to symfonie są u niego najważniejsze. Komponował je z rozmachem, jak na symfonie powstałe na gruncie tradycji romantycznej przystało. Słyną one z olbrzymiego aparatu wykonawczego, w którego opanowywaniu Mahler był mistrzem. Często występują w jego symfoniach chóry i soliści. Chóry bywają bardzo liczne. VIII Symfonia jest nazywana Symfonią tysiąca, ponieważ kompozytor rozpisał ją na prawdziwą armię muzyków i instrumentów: 50 smyczków, 40 instrumentów dętych, organy, fisharmonię, 5 harf, czelesty, fortepian, mandolinę, całe mnóstwo instrumentów perkusyjnych, 7 głosów solowych, 2 chóry mieszane i jeden chłopięcy! Trzeba przyznać, że miał gest…

Zarzucano Mahlerowi, że przesadza, że pod monstrualną instrumentacją kryje brak natchnienia, brak głębszej treści. Szydzono, że jego monumentalne formy mają być celem samym w sobie. Kompozytor na pewno poświęcał swym dziełom całego siebie. Jego II Symfonia, chyba najbardziej lubiana i najczęściej wykonywana na świecie, powstawała sześć lat. To Symfonia zmartwychwstania, w której naprawdę dużo się dzieje. Jak przeczytałam w wielokrotnie już przeze mnie przywoływanym Przewodniku koncertowym, w jej finale orkiestra przygotowuje Wielki Apel, czyli “ (…) wśród wycia, krzyków i biadań przybywają żywi i umarli, wzywani  dominującym nad całym tumultem bezlitosnym wołaniem. Lament wzmaga się i przeradza w jeden wielki krzyk przerażenia i rozpaczy (…)”. Potrafi Mahler wywołać silne emocje swoją muzyką. Długo by jeszcze o nim pisać. Na pewno będzie wiele okazji by do niego wrócić.  

Na koniec muszę napisać o czymś, co mnie bardzo zawstydza. Myślałam, że tego nigdy nie doświadczę, ale stało się. I to podwójnie się stało. Podczas części pierwszej w sali koncertowej Filharmonii Pomorskiej zadzwonił telefon. Dzwonił i dzwonił, bo jak wiadomo zawsze, kiedy telefon dzwoni w momencie najbardziej niestosownym, najtrudniej go w torebce znaleźć. To było w części pierwszej. Drugą dyrygent zaczynał dwa razy. Przerwał po kilku taktach bowiem jakieś panie na widowni najwyraźniej nie wyczerpały podjętego w przerwie tematu. W sali koncertowej nawet szept brzmi jak dzwon. Takie już są te sale koncertowe, wszystko słychać mocniej i ostrzej. Ja słyszałam ten szept, więc jak musieli go słyszeć muzycy…

 

fot. Mariusz Talkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *