Polski stradivarius

Mamy w Polsce stradivariusa. Od niedawna. Instrument wykonany w 1685 r. kupił mecenas sztuki Roman Ziemian. To pierwszy po wojnie stradivarius w polskich rękach i nosi polskie imię “Polonia”. Kto jest tym szczęściarzem?  Janusz Wawrowski – utalentowany i utytułowany skrzypek, który o niezwykłym instrumencie mówi tak: ”Ten Stradivarius to znacznie więcej niż wspaniałe skrzypce, to ambasador naszej muzyki na świecie. Jego historia i niesamowite brzmienie budzą zainteresowanie natychmiast, kiedy tylko o nim wspomnę i kiedy tylko się pojawia!”

Sporo o polskim stradivariusie pisano w minionym roku, bo stał się polski na setną rocznicę odzyskania niepodległości. Dość wspomnieć, że jest to instrument z najlepszego okresu pracowni Antonia Stradivariego. Przez lata był w rękach prywatnych i najwyżej raz w roku wykonywano na nim koncerty. Dlatego jest jednym z najlepiej zachowanych stradivariusów na świecie. Jak udowodniono i potwierdzono certyfikatem, wszystkie jego elementy są oryginalne. 

Na tym wyjątkowym instrumencie Janusz Wawrowski wykonał w piątkowy wieczór, 8 listopada 2019 r., I Koncert skrzypcowy op. 35 Karola Szymanowskiego. Tour de filharmonie nie może się nie pochwalić autografem Janusza Wawrowskiego. Spod ręki, która kilka chwil wcześniej trzymała stradivariusa. Nie śmiałam zapytać, kto go w tym czasie pilnuje, choć bardzo mnie to ciekawi. Jest przecież bezcenny…  

Ale nie tylko do stradivariusa należał ten wieczór. Był też Mahler, a dokładnie jego IV Symfonia G-dur. Dla mnie wspaniała, jak każda symfonia Mahlera. Współczesnym kompozytorowi nie podobała się wcale, podobno wygwizdano ją podczas prawykonania. Dlaczego? Podobno była zbyt krótka i zbyt wesoła. Mahler jak widać zdążył przyzwyczaić do monumentalizmu swych dzieł.

Czwarta jest rzeczywiście niedługa, zaledwie 55 minut, co może dziwić u Mahlera. Przecież w Trzeciej niewiele krótsza jest pierwsza część tylko – allegro. Dyrektor muzyczny NFM Giancarlo Guerrero, który poprowadził orkiestrę, uważa, że monumentalnego Mahlera dyrygować jest łatwo. Mistrz sam był dyrygentem, dlatego jego partytury pełne są wskazówek. Aż roi się od zapisków: “Nie za głośno!”, “Nie za szybko!”. I wszystko jasne. Taki Mozart napisał “allegro” i trzeba się domyślać jak bardzo allegro… 

Niesamowitą pracę wykonał I koncertmistrz NFM, skrzypek Radosław Pujanek. Miał do dyspozycji dwoje skrzypiec, z czego jedne tak przestrojone, że brzmiały trochę folkowo. Taki też potrafi być Mahler…        

 

_________________________________________________________

fot. Karol Sokołowski / Archiwum NFM

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *