Przy okazji – Panorama Racławicka

Być we Wrocławiu i nie widzieć Panoramy Racławickiej? Ja widziałam i bardzo polecam. Duże przeżycie. We Wrocławiu jest wiele atrakcji, które trzeba zobaczyć, ale Panorama Racławicka jest jedyna w swoim rodzaju. Jest jedyna taka w Polsce. 

To naprawdę ogromne malowidło. Ma wymiary 15 x 114 m. Jego pomysłodawcą był znany lwowski malarz Jan Styka. Było co malować, dlatego zaprosił do współpracy Wojciecha Kossaka, a pomagali im Ludwik Boller, Tadeusz Popiel, Zygmunt Rozwadowski, Teodor Axentowicz, Włodzimierz Tetmajer, Wincenty Wodzinowski i Michał Sozański.

Twórcom zależało na upamiętnieniu setnej rocznicy insurekcji kościuszkowskiej. Jako temat tego wielkoformatowego dzieła wybrali mało niestety znaczącą ze strategicznego punktu widzenia, ale niezwykle krzepiącą bitwę stoczoną 4 kwietnia 1794 r. pod Racławicami. Wspierane przez słynnych kosynierów wojska powstańcze, pod wodzą generała Tadeusza Kościuszki, pokonały wojska rosyjskie. To Polacy lubią. To właśnie porusza do łez podczas oglądania seansu w specjalnie zbudowanej dla Panoramy Racławickiej rotundzie.

Historia tego niezwykle patriotycznego dzieła jest burzliwa jak losy Polski. Panorama Racławicka powstała podczas zaborów, ku pokrzepieniu serc właśnie. W całej swej okazałości zaprezentowała się sto lat od insurekcji kościuszkowskiej, podczas Powszechnej Wystawy Krajowej we Lwowie. 

Specjalnie tkane płótno zakupiono w Brukseli, żelazną konstrukcję rotundy zamówiono w Wiedniu. Budynek rotundy, usytuowanej w Parku Stryjskim we Lwowie, gotowy był w lipcu 1893 r. Olbrzymie malowidło powstało w ciągu zaledwie 9 miesięcy, między sierpniem 1893 a majem 1894. Uroczyste otwarcie Panoramy nastąpiło 5 czerwca 1894. By ją obejrzeć, do Lwowa ciągnęły tłumy.

W czasie II wojny światowej gigantyczne płótno przeżyło bombardowanie, a następnie wieloletnią egzystencję w drewnianej skrzyni. Po wojnie, wraz z częścią zbiorów Ossolineum, Panorama Racławicka trafiła do Wrocławia. Tu przez długie lata trwały spory, czy ma zostać w Polsce, czy wrócić do Lwowa, który nie był już w Polsce. Prowadzono jedynie drobne konserwacje. Było ryzyko, że obraz nie przetrwa kolejnych lat zwinięty i zamknięty w skrzyni.

Dopiero po sierpniu 1980 roku pojawiła się nadzieja. Pomysł wybudowania we Wrocławiu rotundy ekspozycyjnej dla Panoramy Racławickiej przestał być tylko pomysłem. Stało się. Polacy ofiarnie zbierali fundusze na stworzenie miejsca dla pokazania dzieła Styki i Kossaka.  14 czerwca 1985 roku Panorama Racławicka została uroczyście otwarta. Jest wielką atrakcją Wrocławia. Tak wielką, że widzieli ją m.in. Jan Paweł II, czy królowa Holandii Beatrix.

Dzieło to wyjątkowe. W czasach, kiedy nie było technologii 3D, grupa polskich malarzy wyczarowała scenerię, która do złudzenia przypomina pole bitwy. Sam sposób prezentacji, muszę przyznać ze zdziwieniem, nie zmienił się chyba od lat 80. ubiegłego wieku. Czułam się jak na wycieczce szkolnej w tamtych latach.

Prezentowana w tzw. małej rotundzie makieta bitwy racławickiej, dar Ludowego Wojska Polskiego, powinna – jak sądzę – trafić do magazynu czasów minionych. Jest śmiesznie plastikowa, a już żaróweczki pokazujące ruchy wojsk są naprawdę pocieszne. Nie rozczula mnie wcale, że to dar Ludowego Wojska Polskiego. Nie ma już takiego wojska a czasy są takie, że wielkie bitwy opowiada się z większym zaangażowaniem nowoczesnych technologii. Tego mi tylko zabrakło. Panorama Racławicka jest i pozostanie wielka. Dosłownie i w przenośni…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *