Symfoniczne oblicze Wagnera w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej

“Zmierzch, noc i marzenia” – piątkowy wieczór w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku dla mnie należał do Wagnera, choć gwiazda wieczoru – islandzka sopranistka Thora Einarsdottir – wykonała orkiestrowe aranżacje najsłynniejszych pieśni Franza Schuberta oraz Cztery ostatnie pieśni Richarda Straussa. Z Wagnera usłyszeliśmy poemat symfoniczny Idylla Zygfryda oraz fragmenty jego słynnej Tetralogii Pierścień Nibelunga, nierzadko wykonywane jako samodzielne utwory, Śmierć Zygfryda oraz Marsz żałobny z opery Zmierzch bogów. 

Richard Wagner słynie z wielu dokonań i nie wszystkie przysporzyły mu chwały. Choć stał się narzędziem propagandy III Rzeszy, a jego wielkim wielbicielem był Adolf Hitler, przede wszystkim Wagner przeszedł do historii muzyki. Całe swoje życie poświęcił reformie opery. Jego dzieła wywarły ogromny wpływ na muzykę przełomu XIX i XX wieku i do dziś są uznawane za nowatorskie. Wykonany przez Orkiestrę Symfoniczną Polskiej Opery Bałtyckiej poemat symfoniczny Idylla Zygfryda ma ciekawą historię. Mistrz z Bayreuth pisał go w przerwach w pracy nad dziełem swego życia, czyli Tetralogią Pierścień Nibelunga. Poemat pisał w tajemnicy, miał bowiem być urodzinowym prezentem dla żony Cosimy, a Zygfryd to ich syn. Utwór miał być kameralnie wykonany w dniu urodzin Cosimy, a Wagner nie planował go nawet wydawać. Choć trudno w to uwierzyć, przyczyny finansowe zmusiły kompozytora do publikacji dzieła. 

Kameralne z założenia dzieło stało się dziełem symfonicznym, a motywy z Idylli Zygfryda pojawiły się w trzeciej części Tetralogii, czyli Zygfrydzie. Dla przypomnienia, pozostałe części  to: Złoto Renu, Walkiria i czwarta, ostatnia część – Zmierzch bogów. Pierścień Nibelunga to naprawdę gigantyczne dzieło, którego stworzenie zajęło Wagnerowi trzy dekady życia. Część pierwsza, Złoto Renu pochodzi z 1845 roku, ostatnią – Zmierzch bogów kompozytor ukończył w roku 1874. Całość trwa około 14 godzin, a jednorazowe wykonanie przerasta możliwości chyba każdej orkiestry świata. Tetralogia Wagnera jest zwykle wykonywana w trzech częściach, co i tak stanowi wyzwanie dla muzyków i melomanów. Najlepszym miejscem by wysłuchać Pierścienia Nibelunga jest zapewne Bayreuth. W tym bawarskim mieście od 1876 roku odbywają się festiwale wagnerowskie, podczas których wykonywany jest tzw. kanon z Bayreuth, a w nim 14-godzinna Tetralogia.  

Polska Filharmonia Bałtycka jako samodzielna instytucja nie ma imponująco długiej historii, istnieje bowiem od 1993 roku. Wcześniej była to Państwowa Opera i Filharmonia Bałtycka. W latach siedemdziesiątych pojawiła się myśl, by rozdzielić ambicje symfoniczne i operowe i tak powstała druga orkiestra. Od razu było wiadomo, że niezależna instytucja, jaką stała się Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w Gdańsku, potrzebuje siedziby. Pomysł, by zbudować ją na poprzemysłowych terenach stuletniej elektrociepłowni na wyspie Ołowiance, udało się zrealizować z imponującym efektem.

Czas, gdy rodził się pomysł na stworzenie siedziby nowej filharmonii, tak wspomina jej dyrektor prof. Roman Perucki: “Przyjaciele zaprosili mnie do oddalonej o 150 km od Sztokholmu miejscowości Norrkoeping. Na wyspie, w budynkach po starej elektrociepłowni mieściła się filharmonia z wodospadem, pośrodku obszernego foyer. A oprócz niej – muzeum, restauracje, tawerny i puby – słowem, prawdziwe centrum kulturalne. Wtedy pomyślałem o wyspie Ołowiance i o starej elektrociepłowni, która miała ulec likwidacji. Dlaczego by nie zbudować czegoś takiego w Gdańsku? Natychmiast po przyjeździe, gdy tylko zszedłem z promu, pojechałem na Ołowiankę. Popatrzyłem i powiedziałem sobie – tutaj zbudujemy nową filharmonię!”. I zbudowali. Gmach Polskiej Filharmonii Bałtyckiej jest pięknie położony, choć sama sala koncertowa jest dość kameralna, a jej akustyka wydaje się być dyskusyjna. Gwiazdę wieczoru dobrze, choć nie najlepiej, było słychać tylko w najlepszym sektorze. 

Historia kompleksu miejskiej elektrowni na Ołowiance sięga końca XIX wieku. Budynek z cegły rozbudowywany aż do 1913 roku miał dekoracyjną neogotycką fasadą zdobioną rozetami, flankami, wieżyczkami, a nawet dwiema basztami. W ostatnich miesiącach wojny został poważnie zniszczony, ale już w sierpniu 1945 roku elektrownia została ponownie uruchomiona i funkcjonowała aż do momentu jej zamknięcia w roku 1996. To był moment, gdy zrodziła się myśl, by powstała tu filharmonia. Realizacja trwała od 1998 do 2007 roku, kiedy nastąpiło uroczyste otwarcie centrum muzyczno-kongresowego. To centrum kulturalne północnej Polski, które gościło dyrygentów i zespoły muzyczne z całego świata. Orkiestrę Symfoniczną Polskiej Filharmonii Bałtyckiej prowadzili znakomici dyrygenci z kraju i ze świata – Sir Neville Marriner, Antoni Wit, Roman Kofman, Witold Rowicki, Kazimierz Kord, Gabriel Chmura, Maxim Vengerov, czy Jerzy Maksymiuk. 

Dyrektorem artystycznym i pierwszym dyrygentem Polskiej Filharmonii Bałtyckiej jest obecnie George Tchitchinadze. Maestro prowadzi też klasę dyrygentury i  stoi na czele Wydziału Operowego w Państwowym Konserwatorium w Tibilisi. W Polsce wcześniej współpracował z kilkoma orkiestrami, takimi jak Sinfonia Iuventus, Sinfonia Varsovia czy Orkiestra Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu. Dyrektorem Orkiestry Symfonicznej Polskiej Filharmonii Bałtyckiej od początku jej istnienia jest prof. Roman Perucki.

 

 

_______________________________________________

zdjęcia: Polska Filharmonia Bałtycka/ P. Jaremczuk, P. Klein

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *